Budda-BLOG
om mani peme hung
BLOG - archiwum
nie pon wto śro czw pią sob
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30

RABAT 10%

Zaloguj się
Nie pamiętasz hasła? Zarejestruj się
Koszyk

produktów: 0

wartość: 0,00 zł

przejdź do koszyka

DOSTAWA GRATIS OD 200 ZŁ

Wysyłka za granicę

W przypadku wysyłki za granicę Polski, prosimy nie korzystać z systemu sprzedaży na stronie internetowej, lecz skontaktować się z nami za pośrednictwem formularza kontaktowego. Zamówione książki zostaną wysłane po uprzednim uzgodnieniu: zamawianych tytułów i liczby egzemplarzy, kosztów wysyłki do danego kraju oraz po opłaceniu zamówienia w formie przedpłaty. Preferujemy płatności za pośrednictwem systemu PayPal.

Newsletter
Podaj swój adres e-mail, jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach. Otrzymasz 100 punktów w naszym programie lojalnościowym (jeśli jesteś zarejestrowanym klientem). Nie wysyłamy więcej wiadomości niż jedna na dwa tygodnie.
Nowości
BUDDYZM - Pierwotnie wrodzona czystość
BUDDYZM - Pierwotnie wrodzona czystość
92,00 zł 56,00 zł
szt.
BUDDYZM : Guru pije burbon?
BUDDYZM : Guru pije burbon?
76,00 zł 49,00 zł
szt.
BUDDYZM : Promienne współczucie - tom 1
BUDDYZM : Promienne współczucie - tom 1
108,00 zł 69,00 zł
szt.
Tybetańska sztuka kochania
Tybetańska sztuka kochania
76,00 zł 46,00 zł
szt.
Dane Fundacji

FUNDACJA ROGATY BUDDA

Nr rachunku bankowego:
Idea Bank
30 1950 0001 2006 5232 7070 0002

Bank Pekao SA
02 1240 5178 1111 0010 8248 6326


Darowizny PayPal

KRS: 0000551995
NIP: 754 309 21 68
REGON: 361179150

Adres korespondencyjny:
Fundacja Rogaty Budda
ul. Sosnkowskiego 40-42
PO BOX 2265
45-265 OPOLE 15

Bez prób zmieniania czegokolwiek 0
Bez prób zmieniania czegokolwiek

Dilgo Khjentse Rinpocze (1910-1991) był wysoko urzeczywistnionym mistrzem medytacji, uczonym i poetą, a zarazem głównym dzierżycielem linii njingma buddyzmu tybetańskiego. Niespotykana głębia jego duchowej realizacji sprawiała, że dla wszystkich, którzy mieli okazję go spotkać, stawał się żywym ucieleśnieniem miłującej dobroci, mądrości i współczucia.

Jako oddany propagator bezstronnego ruchu rime Khjentse Rinpocze cieszył się szacunkiem wszystkich szkół buddyzmu tybetańskiego i był nauczycielem wielu wybitnych mistrzów, w tym J.Ś. XIV Dalajlamy. Niestrudzenie pracował dla Dharmy, publikując teksty, wznosząc klasztory i stupy i udzielając wskazówek dziesiątkom tysięcy ludzi na całym świecie. Pozostawił po sobie dwadzieścia pięć tomów pism w języku tybetańskim.

Obszerną autobiografię Rinpocze, opatrzoną wspomnieniami uczniów i przyjaciół, znajdziecie w naszej księgarni: "Lśniący Księżyc".

=====

Bez prób zmieniania czegokolwiek

Brudna, ale dobrze wygotowana woda, nie przyprawi nas o rozstrój żołądka. Będzie dobra w smaku, słodka oraz godna zaufania. Medytacji towarzyszą różne okoliczności, zatem czasami pojawia się w niej poczucie wielkiej ufności, oddanie oraz współczucie, by innym razem, na skutek odmiennych okoliczności, zaistniały w niej pożądliwość, nienawiść, głupota, senność lub ekscytacja. Niezależnie jednak od tego, w jakich warunkach przychodzi nam praktykować, nie wolno nam zapominać o oddaniu dla guru. Jeśli nasza uwaga jest nieprzerwanie złączona z naturalnym przepływem energii wrodzonej nam natury, w której bez reszty rozpuszcza się nasz umysł, spontanicznie manifestuje się prawda natury umysłu.

Mówi się czasami o rozpadzie medytacji jogina. Dotyczy to chwili, gdy z oczu jogina spadają łuski, dzięki czemu widzi on bezpośrednio esencję wrodzonej natury. Ktoś do tego niezdolny, nie może rozpoznać prawdy o tym, czym ona jest, będąc tym, czym jest. Żeby taki stan nagości doświadczenia osiągnąć, nie możemy zależeć od obaw i nadziei.

Tworzenie mentalnych punktów odniesienia poprzez powtarzanie sobie w trakcie medytacji, że właśnie odkryliśmy pustkę albo klarowność, wyłącza zdolność widzenia natury Dharmaty. Niezależnie od tego, czy pojawi się lub nie wrażenie naturalnego przepływu energii, nie należy próbować niczego stwarzać. Wszystko nadejdzie naturalnie, lecz pod warunkiem trwania w determinacji poznania jednej rzeczy oraz zostawiając wszystko takim, jakie jest.

Osiągnięcie stanu naturalnej, wolnej od wysiłku oraz otwartej uważności, nie jest rzeczą łatwą. Trzeba się najpierw długo starać, przebywając w niezmienionej wrodzonej naturze na podobieństwo płynącej rzeki. Tak jak powiedział Milarepa:

Kiedy idę, me kroki stają się ścieżką.
Bo moje zmysły wyzwalają się same z siebie.
Kiedy się zatrzymuję, siadam i niczego nie zmieniam.
Pijąc, piję wodę czystej uwagi i świadomości.
Piję ją bez ustanku.

Gdy nie stać nas na takie podejście, grozi nam porzucenie medytacji nad wolną od wysiłku naturą umysłu. Możemy na przykład dojść do przekonania, że lepsza dla nas będzie praca nad fazą rozwojową. Kiedy zaś to również nam nie wychodzi, bierzemy się za praktyki fazy spełnienia. One też nam nie wychodzą, lecz przyczyna takiego stanu rzeczy leży poza nimi. Nauki bowiem zawsze są bardzo głębokie, lecz gdy będziemy próbować opanować wiele technik medytacji, w końcu nie opanujemy żadnej. Gdybyśmy jednak zdecydowali się na jedną jedyną, najważniejszą rzecz, i nad nią medytowali, wówczas osiągniemy i fazę rozwoju i spełnienia. Poprzez wyłącznie praktykę dzogczen, możemy urzeczywistnić znaczenie dosłownie każdej praktyki.

Czym jest ten wrodzony nam stan naturalnej uwagi? Polega on na tym, iż nieważne co się pojawi – czy przywiązanie czy niechęć, błogie doświadczenie lub wielka klarowność, czy stan bez myśli, albo też zupełnie nic – jesteśmy cały czas rozluźnieni i obserwujemy naturę umysłu. Zawiera ona w sobie wyzwalający aspekt, który jesteśmy w stanie rozpoznać. Kiedy nam się to uda, dynamiczna energia myśli więcej nas nie zwiedzie.

Myśli oszukują nas zawsze wtedy, gdy nie odkrywamy wyzwalającego aspektu natury. Niewiedza o nim upośledza zdolność rozróżniania, więc nie mamy wyjścia i po prostu stwarzamy konkretne dla nas rzeczy. Taki umysł nie ma żadnej możliwości osiągnięcia stanu Buddy. Jednakże gdy rozpoznamy wyzwalający aspekt natury, zdecydujemy co do jednej najważniejszej rzeczy, oraz spoczniemy w naturze umysłu, wtedy cała moc naturalnej dynamicznej energii rozpuści się w podstawowym świetle naszej wrodzonej natury.

Żyjemy jak w teatrze, w nieustannym przedstawieniu (tyb. rölpa), ukazującym różne zewnętrzne obiekty, stające się dla nas źródłem przywiązania lub obiektem nienawiści. Wspólnie z tymi zewnętrznymi manifestacjami, pojawia się dynamiczna energia natury umysłu. Jak więc widać, mamy tutaj dwa aspekty zjawiska, czyli odpowiednio solidny oraz subtelny. Powiada się, że:

Jeśli nie znasz różnicy pomiędzy dynamiczną energią a tym, co ona manifestuje,
jakże masz poznać naturę przebudzonego umysłu?

Różnica między dynamiczną energią a jej manifestacją jest niezwykle subtelna oraz trudna do rozpoznania. Można jednak tego dokonać, a służy temu wspomniana już medytacja, która „jest jak Khjentse Özer”. Zatem należy znać naturę oraz mieć pewność, że źródłem dynamicznej energii jest wrodzony aspekt naszej świadomości, w którym trwamy medytując. Szukanie jakiejś innej medytacji jest niepotrzebne. W tej bowiem jest gotowe wszystko, czego ci potrzeba.

Na koniec wrócę do czegoś, o czym już mówiłem – zaczynamy od przyjęcia poglądu oraz medytacji z nim, a kiedy uda się rozpoznać jego znaczenie, doskonalimy swoje umiejętności aż do osiągnięcia pełnej stabilności. Kiedy jesteś wreszcie stabilny, dysponujesz lekarstwem na każdą bolączkę. Ono wyzwala wszystko bez wyjątku, w nigdy niezmienionym stanie wrodzonej natury. Ciągłe próby przebywania w tak stabilnym stanie umysłu zniosą różnicę między medytacją a niemedytacją, dobrem a złem, materią a niematerią. Najważniejsze jest spoczywanie w tym stanie, bez prób zmieniania czegokolwiek.

=====
Fragment książki "Pierwotnie wrodzona czystość". Tłumaczył Jarosław Kotas.
=====

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl